290. Recenzja: Black Mirror Bandersnatch - interaktywny film



Czy oglądając jakiś film albo serial miałeś ochotę decydować o wyborach bohatera? W Black Mirror B. masz taką możliwość! To pierwszy interaktywny film z udziałem aktorów, w którym to Ty dokonujesz wyborów.


Black Mirror

Czarne Lustro (Black Mirror), to satyryczny serial fantastycznonaukowy. Chociaż akcja toczy się w alternatywnej teraźniejszości albo bliskiej przyszłości, to każdy odcinek jest odrębną historią dotyczącą problemów dzisiejszego społeczeństwa. W serialu m.in. zostają poruszone tematy zgubnego wpływu technologii na nasze życie, przekraczanie barier obyczajowych w imię sztuki, czy podporządkowanie życia telewizji oraz portalom społecznościowym. 

Po serialu składającym się z 4 sezonów nadeszła pora na 1,5 godzinny film interaktywny Bandersnatch. ,,Rok 1984. Młody programista zaczyna kwestionować rzeczywistość, pracując nad grą wideo na podstawie mrocznej powieści fantasty. Ta historia ma wiele możliwych zakończeń.".

Obejrzałam wszystkie odcinki Black Mirror. Serial bardzo przypadł mi do gustu. Lubię nieszablonowe, zaskakujące historie, które po obejrzeniu odcinka zostają w głowie na długo i zachęcają do chwili refleksji. Oczywiście nie wszystkie odcinki to perełki i zdarzają się nudne, przekombinowane wątki, ale ogólnie polecam ten serial*. 

* pierwszy odcinek jest trochę odrzucający, momentami obrzydliwy i uważam, że może skutecznie zniechęcić do tego serialu. Warto się jednak przełamać i zobaczyć inne historie. 

Czy Bandernsnatch przypadł mi do gustu?

Black Mirror: Bandersnatch

Bardzo często w trakcie oglądania seriali lub filmów mamy ochotę decydować o losach bohatera. Krzycząc przed ekranem : nie rób tego! Nie wychodź za niego za mąż! Nie idź tam, bo wyskoczy na Ciebie potwór z szafy! Na nic jednak zdają się nasze krzyki, gdyż bohater i tak zrobi to co grający go aktor otrzymał w scenariuszu. Dany film możemy obejrzeć po stokroć, a każda decyzja i scena będą takie same. W Bandersnatch jest jednak inaczej... Już na samym początku wybierasz, które płatki śniadaniowe ma zjeść nasz bohater oraz jakiej muzyki powinien posłuchać w autobusie. To akurat przykłady mniej znaczących wyborów, ale kolejne opcje odbijają się na fabule oraz zakończeniu filmu. Jak zapewne się domyślacie - nie mamy nad bohaterem całkowitej kontroli. Jesteśmy ograniczeni do opcji A lub B pojawiającej się na dole ekranu. Przejścia są bardzo płynne i wręcz nieodczuwalne. 


Jako miłośniczka całej serii Czarnego Lustra oglądałam film z wielkim zdumieniem i zaciekawieniem. Możliwość dokonywania wyborów za bohatera była dla mnie bardzo ekscytująca. Jednakże sama fabuła filmu nie była już dla mnie tak pociągająca. Może ciężko było mi się wczuć w historię, gdyż wciąż zastanawiałam się jak moje wybory mogą wpłynąć na losy bohatera. 

Intrygujące w tym filmie są natomiast wybory dokonane przez samych twórców, gdzie wiele z nich zdaje się zapętlać niczym w incepcji i jest powiązanych z sobą jeśli chodzi o motyw "wyboru". 
Po pierwsze: jest to film interaktywny, w którym oglądający dokonuje wyborów, co ma zrobić główny bohater; 
Po drugie: główny bohater filmu marzy o stworzeniu gry komputerowej, w której główną mechaniką rozgrywki jest dokonywanie wyborów, co ma zrobić wirtualna postać (co bardzo przypomina to, co my robimy z nim samym); 
Po trzecie: wspomniana gra powstaje na podstawie paragrafówki, czyli książki, w której czytelnik może w jakimś stopniu wpływać na historię ukazaną w książce poprzez dokonywanie określonych wyborów śledząc dzięki temu jedną z wielu wariacji fabuły;
Po czwarte: autor wspomnianej książki posiadał manię na punkcie motywu dokonywania wyborów / alternatywnych ścieżek wyboru; 
Po piąte: wybory, jakie pozostawione są widzom lub głównemu bohaterowi nieraz bywają bardzo złudne i sama narracja filmu również chce to zakomunikować widzowi (np. poprzez wiele z zachowań idola głównego bohatera bądź kwestie zawartą również w zwiastunie filmu: „nie masz kontroli”). 
Po szóste: w jednym z możliwych do zgłębienia wątków, wybory i sytuacje, z jakimi spotyka się główny bohater są narzucane mu przez inne postacie z filmu; 
Po siódme: plakat promujący film zdaje się nawiązywać do omawianego "incepcyjnego" zapętlenia.



Z początku spodziewałam się większej rozbieżności wyborów, a ostatecznie wyszło na to, że po przejściu każdej ścieżki film kończył się bardzo podobnie. Widz często był cofany do pewnego momentu i chcąc czy nie chcąc musiał skorzystać z odrzuconej wcześniej opcji. Zdarzyło się również tak, że dwukrotnie odrzuciłam pewną opcję, a ostatecznie bohater i tak dokonał tego czynu. Po kilku dniach ponownie obejrzałam film próbując inaczej wpłynąć na losy młodego programisty. Nie chcę Wam za dużo zdradzać, ale podczas oglądania filmu i po jego zakończeniu zastanawiałam się czy faktycznie miałam wybór czy mój wybór był tylko pozorny. Choć właśnie tego można się było spodziewać po Black Mirror. 

 Mój Instagram: @adazet 


Znasz serię Black Mirror? Przypadła Ci do gustu? :)
Co sądzisz o możliwości dokonywania wyboru podczas oglądania filmu?

12 komentarzy

  1. Pierwszy raz się spotykam z taką formą filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam serii Black Mirror, ale bardzo mnie zaciekawiła. Cudowna recenzja, aż mam ochotę zacząć oglądać, szkoda tylko że mam popołudniową zmianę w pracy. Spokojnie, nadrobię :) Naprawdę wygląda to zachęcająco. Jeżeli chodzi o nasz wpływ na wybory oglądanych bohaterów, to dawniej grałam w taką grę "słodki flirt". Polegało to na tym, że jako dziewczyna o wybranym imieniu przenosimy się do nowej szkoły. Rozmawiamy z nauczycielami, uczniami mając zazwyczaj dwie lub więcej opcji do wyboru, wypowiedzianych zdań. Od tego co wybierzemy, i co powie nasza postać, zależało to czy uczniowie nas polubią a może i pokochają :)
    Pozdrawiam ciepło ♡
    Ayuna

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa forma filmu. Pierwsze słyszę. Fajnie, że można tak kierować głównym bohaterem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam serialu i choć słyszałam o nim wiele dobrego, jakoś mnie do siebie nie przekonuje. Ale ten film bardzo chcę zobaczyć, bo ciekawi mnie ta formuła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Objerzałam każdy odcinek serialu i muszę przyznać, że na mnie również zrobił wielke wrażenie i skłonił do przemyślec, a nawet zmian w życiu. O filmie nie słyszałam, dzięki za info<3 Zaciekawiłaś mnie bardzo tą recenzją, to chyba peirwszy taki film...

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądnęłam kilka odcinków Black Mirror, ale właśnie dlatego, że każdy odcinek był zupełnie inny, nie mogłam się wciągnąć w serię i serial jakoś mi uciekł, zanim zdążyłam obejrzeć pierwszy sezon (i zgadzam się z tobą, pierwszy odcinek był bardzo niesmaczny, a jego absurdalność była tak wielka, że mimo wszystko ciekawa byłam co się na końcu wydarzy ;-P). Przypomniałaś mi o tym serialu, także pewnie znów go sobie odpalę przy najbliższej okazji. Ciekawa jestem też tego Bandersnatch, interesująca forma na film :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... lubię si-fi, ale chyba nie w takiej formie. Choć kto wie, może jak zacznę snów oglądać seriale to kiedyś się skuszę i na ten.

    OdpowiedzUsuń
  8. Obejrzałam cały serial, serial bardzo mi się podobał, dał mi dużo do myślenia.
    Filmu jeszcze nie widziałam, muszę w wolnej chwili obejrzeć.
    Pozdrawiam
    https://poziomka1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł serialu znam tylko ze słyszenia i gdzieś mi się chyba obił o oczy na Netflixie. W każdym razie koleżanka polecała mi ten serial i chętnie bym go obejrzała, ale na razie mam inne do dokończenia i nie chcę się brać za kolejny. A co do filmu,jestem ciekawa tej interaktywności!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fragment serialu "Black Mirror" widziałam na zajęciach. Osoby, które miały prezentację puściły jego kawałek, by zobrazować jakieś zagadnienie. Nie spodobała mi się idea oceniania wszystkich na komórce. Mam nadzieję, że jednak przyszłość nie będzie tak wyglądać. O filmie interaktywnym słyszę po raz pierwszy. Zaciekawiłaś mnie. Dodam Twój post do zakładek i jak będę miała czas, to chętnie obejrzę polecany przez Ciebie film. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Black Mirror! Każdy odcinek wniósł coś innego i zaskakującego, polecam ten serial każdemu! Co do tego odcinka, to mam mieszane uczucia; z jednej strony GENIALNY pomysł- właśnie na miarę Black mirror, z drugiej jednak czegoś mi zabrakło. Jak po raz setny cofnęło mnie do jakiegoś momentu to się tylko irytowałam, przecież ile można oglądać jeden fragment, haha!
    http://istotaludzkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam kilka sezonów Black Mirror i podobało mi się to, że każda historia była odrębna.
    Z drugiej strony niektóre tematy związane z technologiami i postępem technicznym nieco mnie przerażały.

    A o filmie słyszę pierwszy raz i na pewno muszę obejrzeć:D z czystej ciekawości :D

    OdpowiedzUsuń

*Dziękuję za Twój komentarz!
*Gdy mam czas, to odwiedzam komentujące osoby.
*Jeśli prowadzisz bloga, to wierzę, że potrafisz napisać więcej niż dwa słowa ;)
*Obserwujesz? Poinformuj! Wtedy szybciej do Ciebie trafię :)